Pewnie nie odkryję Ameryki jak stwierdzę, iż Korepetycje, czyli prywatne lekcje mogą być dawane przez praktycznie każdą osobę, nie ważne czy studenta, doktora czy malarza. Wiele osób udaje ekspertów, poczyta trochę o jakimś temacie, sprawdzi informację na kilku stronach internetowych i wydaje im się iż mogą udawać nauczycieli i kasować często grube pieniądze za coś, czego nigdy nie powinni robić.
Osobiście, udzielam korepetycji od wielu lat. W sumie to nie pamiętam dokładnie od kiedy, zdaje się iż było to jeszcze w liceum. Początkowo tylko pomoc znajomym z klasy, później jak zrobiłem certyfikat językowy większej licznie osób. Fakt, nie wiedziałem jak się uczy, ale miałem wiedzę, którą mogłem przekazać.
Zauważyłem jednak þóźniej, iż nikt nie pyta się o takie dane jak np wykształcenie, jak długo uczyłem, itd. Czy to na prawdę nie ważne kto was uczy? Liczy się tylko cena? Czy lepiej by uczył nas ktoś na 15 zł kto nie ma pojęcia co robić, ale ma “bajer” czy wykształcony nauczyciel za 35 zł który wie jak pokierować uczniem i jego edukacją?
Strasznie mnie to zawsze dziwiło i osobiście zawsze chwaliłem się swoimi osiągnięciami, certyfikatami czy średnią. Przecież skoro się płaci to się wymaga nie? Dlaczego to nie obowiązuje w przypadku korepetycji? Jak szukałem korepetycje z hiszpańskiego to 5 osób na sześć skłamało odnośnie swoich kwalifikacji. Tylko jedna osoba mogła potwierdzić wykształcenie dyplomem. Szok nie?
